|
Wpisany przez Śka
|
|
poniedziałek, 09 lutego 2009 21:20 |
Jak co roku i tym razem odbył się na Stołówce Studenckiej Politechniki Śląskiej w Gliwicach ( cudowne miejsce, szczególnie z zewnątrz ) Bal Budowlańca. Dla niektórych była to impreza pożegnalna ze studenckim życiem... przyszedł czas, aby zacząć poważne, dorosłe życie . 5,5 roku spędzonego na uczelni nie można zapomnieć. Wieczne użeranie się z egzaminami "nie do przejścia", profesorami "nie do ujarzmienia", projektami "nie do zrobienia", skończyło się, ale co miało pozostać w głowie, to pozostanie. Na zawsze... Osoby na które nie można było patrzeć, za parę lat staną się osobami, które chciałoby się znowu zobaczyć. Książki, od których bolała głowa i ręka, staną się książkami, na które patrząc, będzie można się uśmiechnąć. Tylko paskudna kawa z automatów na korytarzu pozostanie paskudna . Zapach spalonych frytek, włóczący się po korytarzach, po każdym piętrze wydziału, też pozostanie paskudny, ale będzie się kojarzył z czasem, kiedy wszystko jeszcze było do przewidzenia.
A teraz... A teraz trzeba się z tym pogodzić... Pogodzić się z tym, że nikt nie zaplanuje nam życia. Dostaliśmy cegły, zaprawę, a co z nich zbudujemy to zależy tylko od nas. "Wierzę mocno, że nauka i pokój w końcu osiągną tryumf nad ciemnotą i wojną, że narody porozumieją się nie dla niszczenia dzikiego, bezmyślnego, lecz dla budowania i pożytku."
/Ludwik Pasteur/
|
Komentarze
Brawo Śka